Jarosław Kniaź- czy tak powinna wyglądać praca biegłego?

Do napisania artykułu skłoniła mnie przedstawiona przez osobę zainteresowaną opinia rzeczoznawcy sądowego w sprawie oględzin motocykla YAMAHA FJR 1300. Motocykl po wypadku był sprowadzony z USA, a osoba sprzedająca zapłaciła za niego 450 dolarów, gdy w tym czasie motocykl taki kosztował w USA 10.000 dolarów. Cena 450 dolarów pokazuje w jakim stanie motocykl był po wypadku. W Polsce osoba go sprzedająca nie posiadająca dokumentów zakupu części „wyremontowała” go i sprzedała za 42.000 zł. Tyle tytułem wprowadzenia o motocyklu.

Oczywistym było, że tak naprawiony motocykl posiada wady. Kupujący przedstawił już po zakupie motocykl do oględzin w Firmie K+K Motocykle w Dzierżoniowie. W firmie tej jako założyciel pracowałem w ówczesnym czasie, a moje doświadczenie z motocyklami datuje się na rok 1973 /rok założenia firmy/ czyli ponad 40 lat. Tak więc moja wiedza i praktyka wg mnie pozwala na podjęcia dyskusji na tematy spraw opisanych w opinii Pana biegłego.

Kupujący skierował sprawę do Sądu, który powołał do oceny biegłego sądowego Pana Jarosława Kniaź z Zielonej Góry.

W pierwszej kolejności postanowiłem zapoznać się z innymi opiniami Pana Jarosława Kniaź i sądziłem, że jak w wypadku innych biegłych czy rzeczoznawców takie informacje uzyskam w sieci Internetu. Niestety , ale Pan Jarosław Kniaź nie prezentuje w Internecie swoich opinii, również ciężko jest dowiedzieć się cokolwiek o kwalifikacjach i o samej osobie Pana Jarosława Kniaź. Po co takie informację? Dla przekazania czytelnikom pełnej wiedzy nie tylko na temat wg mnie szokującej opinii , ale też informacji mogących tłumaczyć sposób jej tworzenia i treści opinii.

Jak ustaliliśmy Pan Jarosław Kniaź lat około 65 posiada tytuł magistra i inżyniera najprawdopodobniej uzyskane w Wyższej Szkole Inżynierii Wsi (później Politechnika)

Pan Jarosław Kniaź jest biegłym sądowym, oraz w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gorzowie Wielkopolskim pod nr. 23 wpisany jest na listę Rzeczoznawców do spraw jakości produkcji i usług. Co ciekawe podano adres Pana Jarosława Kniaź. Co utwierdziło mnie, że to ten sam Pan biegły , który napisał opinię. W dniu 29 maja 2002 roku Pan Jarosław Kniaź został wpisany pod nr. 49 na listę biegłych skarbowych Izby Administracji Skarbowej w Zielonej Górze. Te wpisy na listy i powołanie jako biegłego sądowego nie przedstawiają jednak potwierdzonych uprawnień czy certyfikatów jako rzeczoznawcy. Dla przykładu biegłym sądowym może zostać każdy kto potrafi wykazać znajomość zagadnienia w danej dziedzinie i jest powoływany przez Prezesa Sądu do którego wystąpił o wpisanie na listę biegłych.

Wracając do kwalifikacji Pana Jarosława Kniaź w/ g mnie niepokojące jest to, że w dniu 20 lutego 2020 roku stracił ważność certyfikat 147/02/05/08/11/14/17 Pana Jarosława Kniaź, wystawiany przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego „EKSPERTMOT”

Już na wstępie zachowani biegłego budziło moje wątpliwości, gdyż odmówił prawa rejestrowania dźwięku i obrazu kamerą , oraz wskazał jako miejsce oględzin serwis komercyjny ASO YAMAHA „Motorland” we Wrocławiu. Myślę, że to wzbudziło moje podejrzenia , gdyż w swej ponad 30 letniej praktyce po raz pierwszy spotkałem się z takimi warunkami biegłego, gdyż jeżeli nic nie chce ukryć i jestem pewny swej wiedzy to po pierwsze nie widzę przeszkód w nagrywania oględzin i oględziny wykonuje osobiście. Trudno powiedzieć czy z wygodnictwa czy braku znajomości tematu motocykli, biegły Pan Jarosław Kniaź nie wykonywał żadnej najmniejszej czynności w czasie oględzin. Czynności te wykonywał pracownik firmy „MOTORLAD” i tylko referował biegłemu co rzekomo stwierdza, a biegły wykonywał tylko notatki. I z tak przeprowadzonych oględzin w/g mnie wyszła jedynie wielka kompromitacja biegłego Pana Jarosława Kniaź.

Sam przebieg oględzin został opisany w krótki reportażu na stronie www.przetestowane.info pod linkiem. http://www.przetestowane.info/?p=200 . Można dodać, że na taki sposób oględzin prowadzonych w imieniu biegłego przez pracownika serwisu, pan biegły nie wnosił żadnych uwag. Uważam, że każdemu komu biegły odmówi nagrywania powinien o taką zgodę zwrócić się do Sądu lub odmówić uczestnictwa. Ja postanowiłem , pomimo nie wyrażenia zgody, nagrywać przebieg oględzin, gdyż nie mając nagranego materiału nie mógłbym nawet napisać tego artykułu. Bo proszę się zastanowić jak opisać wadliwości oględzin czy wręcz w/g mnie kłamstwach biegłego dysponując jedynie opinią napisaną przez tego biegłego i swoimi stwierdzeniami nie popartymi niczym innym jak stwierdzeniami ustnymi.

Opinia biegłego Pana Jarosława Kniaź zawiera 35 stron, natomiast uwagi i zastrzeżenia do opinii zawierają około 20 stron. Nie bez znaczenia jest fakt , że oględziny odbyły się 4 czerwca 2020 a opinię biegły wykonał w dniu 7 sierpnia 2020, co pokazuj e okres około 2 miesięcy na wykonanie opinii Zwracam uwagę na tej okres gdyż uważam , że przez tak długi okres mógł biegły uzyskać wiele informacji w dziale technicznym YAMAHA, w książce serwisowej dla tego modelu czy w książce obsługi na temat wykazanych w opinii uszkodzeniach.

Niekompetencją wg mnie można nazwać zapis w opinii biegłego w którym stwierdza, że stosowanie zamienników do napraw jest usankcjonowane prawnie rozporządzeniem Komisji Europejskiej tzw. GVO. Niekompetencja wynika z faktu, że dyrektywa GVO nie dotyczy motocykli, ponieważ dyrektywa GVO to inaczej Rozporządzenie Komisji Europejskiej nr. 461/2010 z dnia 27 maja 2010 która obowiązuje do dnia 31 maja 2023 roku. Biegły przywołuje dyrektywę GVO lecz biegły nie zadaje sobie trudu aby sprawdzić czy dotyczy ona motocykli.. W art. 7 stwierdza się ”1. Do celów niniejszego rozporządzenia stosuje się następu­jące definicje” oraz dalej, cytuję” g) „pojazd silnikowy” oznacza pojazd z własnym napędem, przeznaczony do wykorzystywania na drogach publicznych, wyposażony w co najmniej trzy koła”. Jak wynika z treści artykułów dyrektywa GVO dotyczy pojazdów wyposażonych w co najmniej 3 koła, a motocykl posiada dwa więc ich nie dotyczy.

Kolejna sprawą wg mnie jest, nie chcą używać mocnego słowa/ kłamstwem/, nieprawdziwe stwierdzenia , że motocykl posiada pękniętą tarczę hamulcową. Nawet biegły załączył zdjęcie tej tarczy wraz z pokazaniem rzekomego pęknięcia oraz znaku szczególnego tej tarczy. Jak się okazało „pękniecie” to zabrudzenie na tarczy i po jego wyczyszczeniu tarcza nie jest już pęknięta. Natomiast znak szczególny tej tarczy pozwala stwierdzić , że ta niepęknięta tarcza to ta samo jaka opisał biegły jako pękniętą. Oczywiście biegły może teraz twierdzić, że pod brudem jest pęknięcie i można to potwierdzić poprzez badanie mikroskopowe/ metalograficzne/. Czyżby biegły posiadał takie umiejętności rozpoznawania pęknięć metalu pokrytych brudem? Wg mnie jest to jedynie próba potwierdzenia na zasadzie napisałem ,ja mam rację i co mi zrobicie.

Kolejnym dziwnym zapisem w opinii Pana Jarosława Kniaź jest twierdzeniem, że pomimo naprawy motocykla z użyciem części regenerowanych i klejonych oraz lakierowanych nie ma przesłanek aby stwierdzić niezgodność naprawy motocykla z technologią producenta pojazdu, czyli YAMAHY. I tu wracamy do czasu 2 miesięcy „tworzenia’ opinii. Przez ten okres biegły nawet nie próbował zweryfikować swojej tezy. Natomiast osoba zainteresowana wystąpiła mailem do działu technicznego YAMAHY i dostała w ciągu paru dni jednoznaczna odpowiedź, że technologia naprawy producenta nie przewiduje żadnych regeneracji, klejenia czy lakierowania części a jedynie wymianę na nowe. Pytanie, dlaczego biegły nie weryfikował swojej tezy w dziale technicznym YAMAHA

Pan Jarosław Kniaź pomimo dysponowania osobą wykonującą w jego imieniu czynności mechaniczne i pomiarowe w pewnym momencie uznał dalszy pomiar zawieszenia przedniego urządzeniem MEGA-MAX Scheibnera za niepotrzebny, stwierdzając, że wystarczy pomiar czy oględziny wizualne. Na tej podstawie w stosunku do skrzywienia zawieszenia przedniego w opinii uznał, że można to skrzywienia wyregulować bez wymiany części. Niestety jest to kolejny wg mnie bubel opinii. W czasie wypadku uległa skrzywieniu dolna półka zawieszenia przedniego. Co prawda próbowano ją prostować, ale nie udało się i została nadal krzywa. Nie ma możliwości regulacji zawieszenia przedniego koła do wartości podanych przez producenta, jeżeli która kol wiek część tego zawieszenia jest skrzywiona ponad wymiary podane przez producenta. I jeżeli można jakoś zrozumieć sprzedającego, który nie chciał zapłacić około 2500 zł za nową dolna półkę zawieszenia przedniego, to trudno zrozumieć biegłego który wg mnie napisał w swej opinii nieprawdę. Można dodać, że takie skrzywienie jest niedopuszczalne i stanowi w czasie eksploatacji zagrożenia dla kierującego. Widać , że Pan biegły jednak uznaję możliwość regulacji zawieszenia i ustawienia zgodnie z danymi producenta. Panie Kniaź proponuje Panu łatwy zarobek z jednoczesnym udowodnieniem Pana twierdzenia. Ja osobiście proponuje abyśmy położyli po 5.000 zł a właściciel udostępni Panu motocykl w miejsce jakie Pan wskaże. Jeżeli zostanie dokonana regulacja przedniego zawieszenia zgodnie z książką serwisową producenta bez wymiana jakiejkolwiek części zabiera Pan całe 10.000 zł. Jeżeli nie 10.000 zł biorę ja. Czekam na Pana odpowiedź.

Tak jak wcześniej pisałem, te wszystkie nieprawidłowości mogę opisać tylko dzięki temu , że zostały nagrane oględziny i mam niepodważalne dowody z wypowiedzi i zachowań biegłego. A dobrym przykładem jest sprawa zgrzytu przy włączaniu I biegu. Sprawdzenie dokonywał pracownik serwisu i to on włączał bieg ze zgrzytem a następnie ta samą czynność powtarzał przedstawiciel strony powodowej. Co napisał Pan biegły? Pan Jarosław Kniaź w swej opinii stwierdził, że przedstawiciel powoda włączał bieg w sposób niewłaściwy i powolny co powodowano trzaski skrzyni biegów a taki sposób włączania jest błędny, z technicznego punktu widzenia. I tu należy poruszyć dwie sprawy. Pierwsza to dlaczego biegły nie napisał, że ze zgrzytem I bieg włączała osoba , która w imieniu biegłego wykonywała tą czynność. Druga sprawa dlaczego pomimo wniosku nie dokonano porównania włączania I biegu w innym motocyklu tej marki i modelu. Dlaczego o tym wspominam. W czasie oględzin w firmie K+K Motocykle porównano włączenie I biegu w innym motocyklu tej samej marki i jego samego modelu i stwierdzono brak zgrzytu przy włączeniu biegu. Aby wyeliminować przypadkowość próbowano w tym drugim motocyklu włączać tak bieg aby zazgrzytała skrzynia biegów. Niestety pomimo wielu prób nie udało się tego dokonać.

I sprawa wg mnie nie tylko podważająca kwalifikacje biegłego ale też go ośmieszającą. Tylna rama motocykla posiada poprzeczkę w której zamontowano zamek siedzenia. Pomiędzy tą poprzeczką a elementami podłużnymi ramy widoczne jest pęknięcie. Bezspornym wydawało się, że zostanie to opisane jako pękniecie w czasie wypadku. Pan biegły Jarosław Kniaź wg mnie wymyślił przyczynę i aż trudno w to uwierzyć, że zrobił to biegły. A więc wg biegłego pękniecie powstało w czasie eksploatacji motocykla a jego przyczyną była niewłaściwa pozycja zajmowana przez kierującego oraz jego duża masa. Aby uwiarygodnić swoja tezę, biegły załączył zdjęcia przykładowe, tzn. nie z badanego motocykla tylko jakieś inne pokazujące inną ramę tylna osobno i inne siedzenie osobno. Zapomniał lub celowo, trudno to stwierdzić, nie pokazał na zdjęciach wkładu wykonanego z tworzywa sztucznego umieszczonego przez producenta pomiędzy siedzeniem a tylna ramą, służącą do ustawiania wysokości siedziska. Gdyby nacisk był tak duży i powodował pęknięcie ramy to najpierw uszkodzeniu uległ by element z tworzywa sztucznego .Druga sprawą jest fakt, że motocykl był w eksploatacji do wypadku około 7000 km., a jego dopuszczalne obciążenie to 215 kg. To ile musiał by ważyć ten prowadzący motocykl i w jakiej siedzieć pozycji aby doprowadzić do pęknięcia ramy? Gdyby więc przy tak niskim przebiegu z przyczyn eksploatacyjnych pękła by rama to na pewno byłaby to wada fabryczna. Pomimo poszukiwań nie znalazłem podobnych wypadków. Można byłoby przytoczyć jeszcze inne „ ciekawe” tezy Pana biegłego Jarosława Kniaź, ale myślę, że to co jest opisane pozwoli wg mnie ewentualnym klientom zorientować się w stopniu znajomości zagadnień motocyklowych przez biegłego.

Teraz proszę się zastanowić jak taka „opinia” może wpłynąć na bieg sprawy sądowej.

Gdyby opinie otrzymał człowiek nie znający się na budowie motocykli i eksploatacji, przyjąłby ją bo przecież wykonał ją biegły sądowy i nie mając argumentów w postaci nagrania sprawa opinii byłaby nie do wygrania. Do oceny Państwa pozostawiam, czy chcielibyście aby w waszej sprawie wystawiał opinię biegły sądowy pan mgr inż. Jarosław Kniaź?

LK

Taras marzenie niespełnione

Wiosna za pasem, wiele osób marzy aby spędzić nadchodzące ciepłe dni przed swoim domem na pięknym tarasie. Wiele osób pomyślało o tym już w tamtym roku i uwierzyło pewnemu wykonawcy, który jednak nie tylko nie spełnił ich marzeń ale także pozbawił ich gotówki. Mowa jest o prawie 10 osobach, które wpłaciły w sumie około 100 tys. zł a tarasów nie zobaczyły.

Ale zacznijmy od początku. Zaczyna się jesień 2020 rok, jeden z inwestorów znajduje w Internecie ofertę wykonania trasu. Ładne zdjęcia miały świadczyć o profesjonalizmie wykonawcy. Wykonawca Pan Bartłomiej Jędrzejewski z Mieroszowa szybko umawia się na spotkanie i obiecuje profesjonalne wykonanie trasu oraz dostawę materiału. Wszystko wygląda dobrze. Inwestor podpisuje umowę i przelewa na wskazany rachunek bankowy 44 1140 2004 0000 3102 7411 7836 (numer rachunku ma znaczenie) 6 tys. zł na zakup materiału – przede wszystkim desek modrzewiowych z Syberii. Taras miał być zrobiony w dwa dni na przełomie stycznia i lutego 2021 roku.

Bartłomiej Jędrzejewski – źródło FB

Inwestor spokojnie czeka, mija listopad, grudzień i zaczyna się styczeń 2021 roku. Próby kontaktowania się  wykonawcą zaczyna być problemy, nie odbiera, nie oddzwania nie odpisuje na smsy. W końcu okazuje się że jest chory, nie może odebrać bo prowadzi auto, jest zajęty… W końcu odzywa się że wszystko jest ok i pod koniec stycznia zacznie prace. Niestety tu znów wykonawca znalazł problem a to śliska droga a to +5 stopni to za niska temperatura, a to że montaż dwóch belek mu się nie opłaca. I znów brak kontaktu z wykonawcą. W końcu inwestor wysyła pismo wyznaczając termin rozpoczęcia wykonania umowy na dzień 19 lutego – bez odpowiedzi. I tu zaczęły się pojawiać opinie na temat Pana Jędrzejewskiego – niezbyt przychylne pisząc delikatnie i niezbyt pocieszające inwestora.

opinie na temat Bartłomieja Jędrzejewskiego
kolejne opinie na temat Bartłomieja Jędrzjewskiego

Inwestor rozpoczął dokładniejsze sprawdzanie Pana Bartłomieja Jędrzejewskiego i szybko okazało się, że nic dobrego z tego nie będzie. Otóż przelana w listopadzie kwota 6000 zł trafiła na banków żony Pana Bartłomieja Jędrzejewskiego, Justyny Jędrzejewskiej. Szybko też udało się ustalić dlaczego tak się stało. Otóż Bartłomiej Jędrzejewski od 2011 roku ma duża egzekucję komorniczą i zresztą nie tylko tę jedną. W ten oto sposób chciał jej uniknąć.

Egzekucje prowadzone przeciwko Bartłomiejowi Jędrzejewskiemu.

komornik Justyna Piasecka – GKM 28/20 – Wałbrzych

komornik Anna Stępniak – GKM 2/20 – Lubin

komornik Witold Michalski – KMP 15/11 – Wałbrzych

Kiedy już wydawało się inwestorowi że Bartłomiej Jędrzejewski rozpłynął się niespodziewany jego telefon zaskoczył inwestora. Wykonawca powiedział, że w dwa dni wszystko zrobi tylko nie wie jakie kolory uchwytów (wyraźnie zapisane w umowie) oraz jaki kolor lakieru. Kiedy inwestor zapowiedział że w takim razie podjedzie do Mieroszowa, przywiezie olej do lakierowanie desek i chce sobaczyć swoje drewno; wykonawca oczywiście się zgodził a potem zamilkł już na stałe. Inwestor został bez tarasu i bez 6000,00 zł…

Próbowaliśmy się skontaktować z Panem Bartłomiejem Jędrzejewskim i Panią Justyną Jędrzejewską jednak nie odpowiedzieli na nasze maile, smsy i telefony.

Udało się nam także rozwikłać zagadkę pięknych zdjęć jakie Pan Bartłomiej Jędrzejewski umieszcza w swoich ogłoszeniach sugerując, iż zdjęcia te przedstawiają jego prace.

ogłoszenie Bartłomieja Jędrzejewskiego
strona z której Bartłomiej Jędrzejewski pobrał zdjęcie
ogłoszenie Bartłomieja Jędrzejewskiego
strona z której Bartłomiej Jędrzejewski pobrał zdjęcie

Osoby poszkodowane przez Pana Bartłomieja Jędrzejewskiego prosimy o kontakt z naszą redakcją – sprawą działalności małżeństwa Jędrzejewskich zajmuje się obecnie prokuratura.

Bartłomiej Jędrzejewski, zam. 58-350 Mieroszów, ul. Wysoka 15; NIP: 8862945240; prowadzący działalność gospodarczą w Mieroszowie, ul. Mickiewicza 24; tel. 530138212

Justyna Jędrzejewska, zam. 58-350 Mieroszów, ul. Wysoka 15; NIP: 8862915055; prowadząca działalność gospodarczą w Mieroszowie przy ul. Mickiewicza 24

Silnik kompletny KTM – z Trzebnicy

Swojego czasu klient kupił motocykl KTM SXF 250. Nacieszył się nim całe kilka dni, gdyż potem coś stuknęło i silnik nie chciał odpalić. Po demontażu głowicy i cylindra okazało się, że wykonana tzw. naprawę do sprzedaży. A ponieważ motocykle wyczynowe w tym KTM nie mają gwarancji klient chciał naprawić silnik. Koszty jednak naprawy były nieopłacalne. Klient za radą serwisu zdecydował się na zakup używanego silnika. Po poszukiwaniach znalazł na OLX ogłoszenie użytkownika „BRAJAN” z Trzebnicy.

Na załączonym zdjęciu widać było brak jednego zaworu ssącego. Zadzwoniliśmy pod wskazany numer telefonu w ogłoszeniu i zapytaliśmy dlaczego silnik jest w częściach skoro w ogłoszeniu napisano kompletny. BRAJAN stwierdził, że silnik rozebrał gdyż zatkaniu????? uległy otwory olejowe wałków rozrządu. Uległy one zatarciu ale są po regeneracji i należy je tylko poskładać? Ponieważ wg naszej wiedzy, producent nie dopuszcza regeneracji wałków odpowiedzieliśmy, że dziękujemy ale wałki się nie regeneruje i dla nas ten silnik nie nadaje się.

W tym miejscu należy stwierdzić, że w Polsce ze względu na różne przesłanki regeneruje się prawie wszystko, od prostowania lag, tarcz hamulcowych, felg , głowic, zaworów itd. Faktycznie obniża to koszty naprawy ale czy jest bezpieczne i jaką trwałość mają takie regeneracje przekonał się między innymi klient z KTM, który po kupnie pojeździł nim kilka dni. Ale to temat na inny artykuł.

Wracając do tematu „BRAJANEK” postanowił „nauczyć” kup. Więc wysłał sms na który wysłaliśmy odpowiedź. Do oceny Państwa pozostawiamy wnioski tej korespondencji.

BRAJAN:  Panie na emeryturę niech pan idzie bo o silnikach to pan pojęcia nie ma! A wałki regenerowane są u ………/ nazwa wykreślona przez autora/ i ich wytrzymałość ścierna jest wyższa ze względu na ozonowanie i twardość 60 HRC

Ja: Chętnie z panem podyskutuję na temat silników w tym do KTM. Po prostu szuka Pan naiwnego. Mam propozycję, położymy po 5 tys. I wyślemy zapytanie do KTM Bratysława w sprawie regeneracji wałków. Kto wygra bierze 10 tys. Ja twierdzę, że wałków się nie regeneruje.

Cisza więc zapytanie.

Ja:  Co fachowiec wymięka?

BRAJAN:  Niech pan wyśle zapytanie do KTM Wrocław. Tam pracuje od 15 lat.

Ja:  mam adres tez do Austrii, mażemy tam wysłać

BRAJAN: No to pan światowy

Ja:  No tak to wygląda. To poproszę o adres do Wrocławia gdzie potwierdzą, że można regenerować wałki rozrządu.

BRAJAN:  Jaki serwis to Panu poświadczy? Mówię co wiem z praktyki. Tak samo olej? Na serwisie leje dedykowany a z praktyki jak bym Panu powiedział co zalewam prywatnie to by pan mnie wyśmiał. Tyle ze z praktyki prywatnej zużycie części na moim oleju jest zdecydowanie mniejsze o jakieś 25% ale nieważne. Pozdrawiam dobranoc

Ja: To jak z tym zakładem i z adresem Pana ktm

Wg mnie BRAJAN to jeden z wielu mechaników, którzy wiedza lepiej jak inżynierowie z fabryki KTM jak należy naprawiać i jakie środki eksploatacyjne używać. Myślę, że gdyby BRAJAN udowodnił  że  na jego oleju zużycie części jest 25% mniejsze nie musiałby regenerować wałków rozrządu aby sprzedać silnik na OLX.

Jak MOTORLAND z Wrocławia zmagał się z badaniem FJR1300

Na początku czerwca tego roku oddano do ASO we Wrocławiu do zbadania powypadkowy motocykl YAMAHA FJR 1300. Ponieważ jest to salon w nowym miejscu przy tym Autoryzowany Dealer YAMAHA sądziliśmy, że i miejsce będzie wypełnione odpowiednimi sprzętem i badanie motocykla pokaże profesjonalizm obsługi. Przy badaniu był obecny Pan Kacper Kamiński jako właściciel salonu oraz mechanik. Nikt nam nie przedstawił mechanika więc po krótki poszukiwaniach okazało się, że przeprowadzającym badanie będzie Pan Andrzej Adach. Niby wielki sklep, dużo towaru ale jak poprosiliśmy o możliwość skorzystania z toalety odmówiono nam. Trudno, dobrze, że w okolicy są inne lokale.

Drugie zdziwienie to takie, że motocykl wprowadzono do pomieszczenia gdzie zalegały różne rzeczy, nie mówiąc że nie było tam podnośnika do motocykli, a więc wszystko odbędzie się na zasadzie tzw. „garażowej” a chcąc zobaczyć spód motocykla należy się położyć

MOTORLAND Wrocław

Zdziwiło to nas gdyż nie takie standardy YAMAHA pokazuje na swoich stronach a tu nagle Firma , która ma statut ASO we Wrocławiu i Krakowie prezentuje nam się jak garaż u przysłowiowego Józka. No może Panowie Kamiński i Adach tak lubią .

Myśleliśmy, skoro warunki nie ciekawe to może badanie wyjdzie perfekcyjnie a Pan Adach okaże się fachowcem godnym ASO YAMAHA. Niestety już po kilku minutach okazało się, że Panowie wg nas raczej powinni robić coś innego niż obsługę motocykli.

Aby zdjąć koło motocykl postawiono go na nóżkach centralnych. Pan Kamiński nacisnął tył motocykla a Pan Adach podłożył dwie belki pod rury wydechowe. Trzeba przyznać, że jest to sprytne tylko czy bezpieczne i czy tak powinno wyglądać w ASO YAMAHA?

MOTORLAND Wrocław

Pan Adach przystąpił po demontażu przodu do sprawdzenie czy rury/ lagi/ amortyzatorów nie są skrzywione. To w jakich sposób mierzył na początku rury przyprawiło by o śmiech przeciętnego motocyklistę dokonującego amatorsko napraw swojego pojazdu

MOTORLAND Wrocław

Panie Andrzeju aby pomierzyć lagę należy ją zdemontować a na pryzmach ustawić samą rurę a nie z obudową.

Zaczęliśmy się obawiać, czy Pan Adach ma jakieś przygotowanie zawodowe, czy tylko chęci i możliwości. W niedługim czasie okazało się, że nasze wątpliwości są słuszne. Po pomiarze zawieszenia przedniego Pan Adach na pytanie czy zawieszenia jest krzywe, potwierdził, że krzywa jest półka dolna a po chwili dodał, że takie odchyłki/ skrzywienia/ występują przy każdej normalnej eksploatacji . No zrobiło się nieciekawie bo jeżeli w czasie normalnej eksploatacji ulega skrzywieniu dolna półka to nie wiem czy chce taki motocykl. A będąc dociekliwym spytaliśmy o wielkość tego skrzywienia. I tu Pan Andrzej Adach nas zaskoczył bo powiedział dosłownie „nie będziemy tak rozmawiać”. To pytanie jak potencjalny klient ma się odnieś do takich stwierdzeń? Coś jest dobre albo złe. Coś jest krzywe albo proste.

Na pewno trzeba uważać na wypowiedzi i stwierdzenia mechanika ASO YAMAHA Wrocław Pana Andrzeja Adacha. Dla przykładu stwierdził , że motocykl YAMAHA FJR 1300 nie ma złącza diagnostycznego albo w drugi przypadku, że nie można zdiagnozować FJR 1300 jeżeli w komputer nie wpisze się numeru VIN. I tu już wyszło prawie jak w kabarecie. Pan Adach chciał to potwierdzić YAMAHA POLSKA w dziale wsparcia technicznego. W czasie rozmowy telefonicznej z przedstawicielem wsparcie technicznego dowiedział się, że nie ma racji. Co ciekawe takiej diagnostyki można dokonać przy pomocy przycisków na liczniku motocykla. Czyżby autoryzowany przedstawiciel nie wiedział lub nie miał dostępu do książki napraw?

I najciekawsza rzecz. Która spowodować może, że nie kupię motocykla marki YAMAHA. Przy włączeniu I biegu słychać zgrzyt. Może to być spowodowane uszkodzeniem skrzyni biegów, mechanizmu włączania lub sprzęgła. Pan Andrzej Adach włączył kilkakrotnie I bieg i coś zgrzytało. Stwierdził, że nie ma się do czego przyczepić tak mają wszystkie. Oczywiście poprosiliśmy o potwierdzenia, że skrzynia jest dobra na piśmie i tego nie uzyskaliśmy.

Na koniec trochę o kulturze obsługi. Pan Kacper Kamiński jak twierdzi jest właścicielem ASO YAMAHA Wrocław. Niepotrzebnie emocjonalnie podchodzi do ludzi bo przysporzy mu to więcej wrogów niż zwolenników. W tych emocjach używa stwierdzeń nie bardzo pasujących do przedstawiciela firmy YAMAHA. Jest nieważne w jakich okolicznościach to powiedział. Do oceny Państwa pozostawia skierowane do klienta wypowiedzi:

„bieg należy wbić a nie macać jak babę”

„świeca może nie jest chu..wa”

„pan jest jednak wariat”

„pan robi z ludzi wariatów”

Reasumując, uważamy, że motocykle YAMAHA są doskonałe i warto mieć jeden z modeli tego producenta, jednak należy zawsze pamiętać kto ma je obsługiwać.

LK

Bezprzewodowa myszka SilverCrest z Lidla

Jakiś rok temu zakupiliśmy w sklepie LIDL dwie ergonomiczne myszki SilverCrest. Były one używane dość intensywnie właściwie codziennie. Efekt naszego testu jest dość oczywisty i jednoznaczny.

Myszka ergonomiczna SilverCrest zakupiona w LIDLu

Myszki są rzeczywiście ergonomiczne i wygodne w codziennym użytkowaniu. Działają właściwie bez zarzutu do momentu aż boku nie zacznie wypływać klej, którym przyklejony był gumowy element. Kciuk i część ręki poklejona zostaje lepka mazią i właściwy muszka jest do wyrzucenia.

Wypływający klej z myszki

Owszem zdajemy sobie sprawę że marka SilverCrest to nie jest top ale chyba jednak LIDL powinien zdbaać trochę bardziej o jakość sprzedawanych tak nieskomplikowanych produktów jak myszka komputerowa.

Niestety nasza rekomendacja może być jedynie negatywna. Szkoda bo sama idea myszy ergonomicznych jest naprawdę OK ale wykonanie w tym wypadku fatalne.

UWAGA NA MOTOCYKL HUSQVARNA WRE 125 VIN:ZKHH200AAAV000142

Zbliża się sezon motocyklowy więc również wzrasta zainteresowanie zakupami motocykli. Niech niżej opisana sprawa będzie przestrogą dla kupujących i sprzedających. Sprawa dotyczy zakupu motocykla w Firma Motocyklowa GRECH ul. Wyspiańskiego 3, 48-300 Nysa.

Husqvarna WRE 125 ccm

Firma GRECH wystawiła do sprzedaży na portalu -sprzedajemy.pl- motocykl Husqvarna WRE 125 ccm z 2010 r. Data wystawienie to 3.styczeń 2010 nr. ogłoszenia 60530426. W ogłoszeniu zamieszczono informację między innymi, że przebieg to 10 km a motocykl jest sprzedawany z prawem do rejestracji. Co wg sprzedającego oznacza „z prawem do rejestracji”? Z uzyskanych informacji jest to sprzedaż na umowę zawartą pomiędzy kupującym a sprzedającym poprzednim właścicielem motocykla w tym wypadku z obywatelem włoskim. I tu jest pierwsze ostrzeżenie przed takim zakupem. Jeżeli ktoś zdecyduję się na taki zakup musi wiedzieć, że w sprawach spornych np. po 10 min awaria silnika z powodu wady ukrytej, nie bardzo można dochodzić swoich praw, gdyż pojawia się pytanie czy motocykl został zakupiony w firmie GRECH czy od właściciela włoskiego? Tak więc nasza rada to prosić w takim wypadku o upoważnienie do sprzedaży w imieniu innej osoby i pokwitowanie wpłaconej gotówki.

Po kilku dniach zakupiony motocykl trafił do innego serwisu z powodu trudności z odpalaniem a jak już motocykl zaczął pracować to przeważnie gasł. Wydawałoby się, że wystarczy regulacja gaźnika, gdyż według informacji sprzedający określił przebieg w ogłoszeniu na 10 km a kupującemu 1500km.

Motocykl za 9000zł z roku 2010 jak deklarowała firma GRECH ma 10 lat, więc drobne uszkodzenia lub zużycia części należy uważać za normalne. Serwis do którego trafił motocykl po pobieżnych oględzinach stwierdził miedzy innymi: brak mocowania 1-go uchwytu tłumika, brak osłony na zębatkę małą, brak nóżki bocznej ,zębatką mała i łańcuch nie tylko pokryte rdzą ale zużyte w takim stopniu , że podlegają wymianie. Zużycie układu napędowego przeczy też podanemu najwyższemu przebiegowi 1500km. Okazało się , że należy także wymienić akumulator, wymienić linkę sprzęgła która naprawiono awaryjnie poprzez zastosowanie końcówki skręcanej śrubą. Jeżeli chodzi o układ wydechowy to założono tłumik nieoryginalny oraz rozcinano a następnie spawano tłumik przedni /dyfuzor/ do tego tłumiki połączono kawałkiem obciętego węża do wody. Również sprężyny mocowania dyfuzora podlegały wymianie z uwagi na to , że jedna była nie do mocowania tłumików a druga naprawiana poprzez zrobienie zaczepu na urwanym końcu. Założono zużyte opony z roku 2013 więc mające 7 lat.

To spowodowało przypuszczenie, że nie wystarczy sama regulacja ale należy „zajrzeć” do silnika.

Po zdjęciu głowicy i cylindra można było przystąpić do pomiarów wskazanych w książce serwisowej producenta. Niestety okazało się wykonana naprawa wymiany tłoka jest niezgodna z danymi zawartymi w książce serwisowe producenta. Tu trzeba podkreślić , że nowsze modele Husqvarny wymagają bardzo dokładnych pomiarów przy wymianie tłoka czy cylindra.

Po pierwsze między tłokiem a cylindrem pozostawiono za duży luz. Założono tłok tzw. zamiennikowy bez wykonania dokładnych pomiarów. Po drugie nie dobrano odpowiedniej grubości uszczelki pod cylinder co spowodowało niezgodne z książką serwisową producenta ustalenie stopnia sprężania.

Doprowadzenia silnika do stanu zgodnego z książka serwisową oraz wymiana części mających znaczenie dla bezpieczeństwa użytkowania została wyceniona na około 8000 zł. Tak więc zakup motocykla i naprawa to 17000zł. Nie ma żadnych argumentów aby za taka kwotę nabyć motocykl, gdyż za kwotę 17000zl można zakupić motocykl z pierwszej ręki i to z salonu polskiego.

Tak więc zalecamy przyszły użytkownikom motocykli- przed zakupem należy sprawdzić motocykl w zaufanym serwisie i poprosić o pisemną ocenę . Jeżeli na macie takiego serwisu to polecamy umieszczenie w umowie zapisu np.- w wypadku ujawnienie w ciągu 7 dni od daty zakupu wad ukrytych lub napraw niezgodnych z książką serwisową producenta motocykl podlega zwrotowi a umowa kupna sprzedaży traci swoją ważność. Można też w umowie zawrzeć każdy inny zapis jaki podpiszą obie strony.Przed opublikowaniem tekstu piszący przesłał jego treść do Firmy Motocyklowej GRECH z prośbą o komentarz. Grech Firma Motocyklowa Rafał Hulboj Nysa – nie przesłała nam żadnej odpowiedzi.

LC

Czy hotel Złoty Groń z Istebnej naciąga klientów?

Otrzymaliśmy ciekawe informacje dotyczące hotelu Złoty Groń z Istebnej, a chodzi dokładnie o rozbieżności pomiędzy cenami oferowanymi na stronie a przy rezerwacji.

Nasz czytelnik próbował zarezerwować pokój na ferie zimowe, chodziło o początek lutego tego roku. Znalazł w Internecie ciekawy i dobrze oceniany obiekt i spróbował zarezerwować pokój. Wydawało się to bardzo proste skoro na stronie obiektu są wszystkie pokoje z podanymi cenami. Wybrał pokój nr 303 w cenie 790 PLN/doba ze śniadaniem.

pokój 303 w cenie 790 PLN/doba

I tu zaczyna się problem, w odpowiedzi na próbę rezerwacji otrzymał maila że cena jest jednak inna …. i zależy ona od od ilości osób nocujących.

270 zło do osoby

Na uwagę, iż podana na stronie cena jest inna czytelnik otrzymał także, krótkie wyjaśnienie.

270 zł za osobę a za dziecko 190 zł

W sumie jednak ta oferta naszemu czytelnikowi odpowiadała ponieważ chciał ferie spędzić sam jeżdżąc na nartach a ze zdjęci na stronie hotelu stok wyglądał wspaniale. Tym samy otrzymując ofertę mailem w cenie 270 zł/dobę zgodził się na nią. Ale wtedy hotel dokonał rekontry rozwiewając nadzieje.

Cena za pokój jednak 1080 zł

Reasumując, hotel na stronie podaje cenę 790 zł/dobę, potem zmienia ja na 270 zł za osobę na dobę aby w końcu skończyć na 1080 zł za osobę za dobę.

Sami Państwo oceńcie postępowanie hotelu, który przyciąga atrakcyjną cena aby potem ją dwa razy zmienić na niekorzyść klienta.

Pomimo prób nie uzyskaliśmy komentarza ze strony hotelu.

autonawigacje.pl z Legnicy

Tym razem po ponad roku użytkowania możemy opisać nasze doświadczenia z firmą Pana Remigiusza Pawlika z Legnicy – autonawigacje.pl oraz sprzęt jaki nam sprzedał.

Wszystko rozpoczęło się od poszukiwania zmienika radia/nawigacji, które zamiast standardowych funkcji sprzętu z roku 2005 tchnęłoby nowe życie we wnętrze samochodu i komfort jazdy. Po szybkim przeglądzie opinii i oferty wybór padł na firmę z Legnicy. Nie chcieliśmy ryzykować własnego montaży aby potem sprzedawca nie zarzucał nam że coś źle zamontowaliśmy, zdecydowaliśmy się zakupić sprzęt (kwota ponad 2000 zł) i montaż (kwota 430 zł).

Samo zamówienie i umówienie terminu przebiegło dość sprawnie, w umówione miejsce i o umówionym czasie podstawiliśmy pojazd i po kilku godzinach sprzęt miał być zamontowany. Nasze pierwsze obawy wzbudził bałagan jaki zastaliśmy w biurze firmy, walające się kartony, sprzęt poukładany na podłodze, zaufania to niestety nie wzbudziło.

Samochód był gotowy do odbioru tuż przed zamknięciem firmy, wiec odbiór musiał być szybki. Nasze pierwsze wątpliwości wzbudziło ustawienie kamery cofania, która pokazywała właściwie tylko powierzchnię drogi kilka metrów za samochodem. Nasze uwagi zostały skwitowane tym, że kamera to nie telewizor i ma działać jak dojeżdża się do przeszkody i to w niczym nie przeszkadza.

Już po kilku dniach wiedzieliśmy że kamera jest źle ustawiona i właściwie nie da się je używać. Obserwowany obszar to 2 może 3 metry. Jakoś własnymi siłami udało nam się poprawić kąt ustawieni kamery i było prawie dobrze. Ale zaczęły się problemy z tunerem TV – ponad połowy stacji telewizji cyfrowej nie udało się złapać. Sygnał bardzo słaby pomimo zastosowania dwóch anten na szybie. Tłumaczenie sprzedawcy że tam gdzie nie ma sygnału nie ma TV i właściwie to prawda, Tylko że stojąc pod nadajnikiem na Ślęży widząc go z odległości kilku kilometrów, mając w redakcji sygnał na 100%, tuner w samochodzie widzi ale tylko połowę stacji i to tych nie najlepszych. OK damy rade bez tunera tylko po co płacić za to kilkaset złotych dodatkowo.

Po kilku miesiącach problemy zaczęły narastać. Kamera zaczęła śnieżyć tak iż nie widać było praktycznie nic. Zgłoszoną reklamację bez oględzin kamery sprzedający skwitował odmową z powodu rzekomego umycia pojazdu myjką ciśnieniową,

Widok z kamery cofania

Skoro nie udało się nam załatwić sprawy polubownie zmuszeni byliśmy skierować sprawę do sądu. Sąd na jednej rozprawie przyznał nam rację i wydał nakaz zapłaty – już prawomocny. Niestety sprzedawca pomimo tego nie zapłacił zasądzonej kwoty i sprawa musiała trafić do komornika.

Nakaz zapłaty VGNc 509/19

To oczywiście nie jedyne problemy ze sprzętem zakupionym w firmie Pana Remigiusza Pawlika. Sprzedawany przez niego sprzęt jest kiepskiej jakości i o kiepskich parametrach technicznych. Użytkując wiele miesięcy zauważyliśmy, iż radio (Android) często zawiesza się co wynika zapewne z bardzo małej ilości pamięci uniemożliwiającej instalację czegoś więcej niż YouTube, Spotify i może uda się Netflix zainstalować. Interfejs użytkownika jest bardzo niespójny, raz jest to wygląd aplikacji raz wygląda jak jakaś nakładka z lat 90tych. Sprzęt często traci głos, niby gra nic nie słychać wymaga restartu. Kilka razy zdarzyło się nam całkowite zawieszenie i jedyny ratunek to było odłączenie akumulatora!!! Czytani płyt CD/DVD zależy od kaprysu – raz czyt raz nie czyta. Generalnie sprzedawany sprzęt jest słabej jakości o słabych parametrach a sposób instalacji pozostawia wiele do życzenia – pomimo iz miał to być sprzed dedykowany do konkretnego modelu auta.

Częsty widok … pomimo iż płyta DVD jest w odtwarzaczu

Niestety nie polecamy sprzedawcy ani sprzętu jaki oferuje. Nasza przygoda z zakupionym sprzętem się jeszcze nie zakończyła i do tematu może wrócimy.

Dane teleadresowe sprzedawcy: Remigiusz Pawlik FSC Pawlik Remigiusz al. Rzeczypospolitej 101/1E 59-220 Legnica REGON: 020487890 NIP: 894-257-51-47

ALLEGRO ZAKUPY – czyli pomyłka czy próba oszukania

Często kupuje na Allegro i bardzo odpowiada mi sposób w jaki można zakupić towar, opłacić dostawę. Ostatnio potrzebowałem wał korbowy do Harleya. Na allegro wystawiona była licytacja wału nr oferty 8104646483. Ofertę wystawił sprzedający „korweta”. W opisie podano: wał korbowy silnik 96″ Harley-Davidson NOWY, do tego były załączone 4 zdjęcia na których pokazano wał na oryginalnym opakowaniu. Po wylicytowania wału otrzymałem telefon od sprzedającego. W czasie rozmowy na moje pytanie poinformował mnie, że oczywiście wał jest nowy zdjęty z nowego silnika , bo silnik został przerobiony i tym samym wymieniono wał na mocniejszy. Jednak takie oświadczenie od razu wzbudziło moja ostrożność i postanowiłem, co polecam każdemu, po otrzymaniu paczki zrobić nagranie z jej otwarcia i sprawdzenia zawartości.

Niestety okazało się, że dostarczony wał nie tylko nie był nowy ale i zużyty w takim stopniu, że nadawał się jedynie na złom. Przedzwoniłem do sprzedającego, który jak to odczułem lekceważąco poinformował mnie, że zwróci mi pieniądze . I tak właściwie zakończyła się ta moja nieudana transakcja.

Nadal jednak nurtowało mnie pytanie czy była to pomyłka czy celowe działanie sprzedającego. Bo gdybym się nie znał na tym, założenie takiego wału skutkowałoby bardzo poważnym uszkodzeniem silnika włącznie z zablokowaniem. Powodem takiego stanu rzeczy były uszkodzenia na czopie w miejscu gdzie pompa olejowa tłoczy olej do smarowania łożysk dolnych korbowodów. Również jeden z korbowodów miał luz podłużny wyczuwalny ręką.

 Co by się stało gdyby w czasie jazdy zablokowany zostałby korbowód wału?

Z otrzymanej faktury wynika, że sprzedający „korweta” to nie kto inny jak firma: motocykle.rzeszow.pl, Krzysztof Czajka, Polska, woj. PODKARPACKIE, pow. Rzeszów, gm. Rzeszów, miejsc. Rzeszów, ul. kpt. Stanisława Betleja, nr 6  – dane uzyskane w ogólnie dostępnych danych CEIDG – gdzie między innymi podano kod wykonywania działalności gospodarczej 45.40.Z Sprzedaż hurtowa i detaliczna motocykli, ich naprawa i konserwacja oraz sprzedaż hurtowa i detaliczna części i akcesoriów do nich.

Działalność Pan Czajka prowadzi od 1 kwietnia 2001 roku.

Biorąc te wszystkie dane, zachowanie Pana Czajki a również to, że właściwie nie podaje w CEIDG danych do kontaktu oraz na podstawie załączonych do artykułu zdjęć z aukcji, zdjęć dostarczonego wału, faktury, oraz wydruku z CEIDG do oceny czytających pozostawia czy Pan „korweta’ Czajka się pomylił czy próbował oszukać kupującego.

Wałbrzych: Interworks – Solid – Graczyk – Hajdasz – Biznesart ….

Otrzymaliśmy sygnał o kolejnej nierzetelnej osobie, która nie spłaca swoich długów od lat a stara się przedstawiać swoja firmę jako rzetelnego partnera.

Nie ma co ukrywać skoro Pani w sposób jawny kpi sobie z wyroków sądowych. Chodzi o Panią Małgorzatę Graczyk obecnie Hajdasz, udziałowca i wiceprezesa spółki „Interworks” z Wałbrzycha.

Pani Małgorzata Graczyk wielokrotnie wprowadziła w błąd swojego kontrahenta nie wywiązując się z zawartej umowy, w ocenie tego kontrahenta Pani ta próbowała go oszukać. Zapadł prawomocny nakaz zapłaty w 2009 roku, pomimo upływu 10- lat Pani Małgorzata Graczyk/Hajdasz nie zapłaciła kwoty należnej wyrokiem sądu.

Sprawa wyglądałaby jak tysiące podobnych w całym kraju ale okazało się że Pani Małgorzata Hajdasz (wcześniej Graczyk) została udziałowcem i wiceprezes spółki „Interworsk” z Wałbrzycha. A spółka tak – dokładnie Pan Grzegorz Hajdasz – wcześniej partner Pani Małgorzaty Graczyk i jej pełnomocnik, świadczy usługi związane z podpisem elektronicznym współpracując z firmą „Asseco Data Systems” S.A. z Gdyni.

Aż trudno nie zadać sobie słusznego pytania czy tak nie wiarygodna osoba jak Pani Małgorzata Hajdasz (Graczyk) związana z firmą „Interworks” (Solid) daje choćby najmniejszą gwarancję wywiązań się ze zobowiązań związanych ze świadczeniem pośrednictwa podpisu elektronicznego skoro od 10 lat nie wykonuje wyroku sądowego? Co na to spółka Asseco? Czy naprawdę do swoich klientów musi wysyłać tak niewiarygodnych partnerów? Czy musi powierzać czynności osobom, których wiarygodność finansowa jest zerowa?

Państwo Graczyk/Hajdasz od 2015 uciekają w kolejną spółkę, tym razem jest to „Biznesart” w, której Grzegorz Hajdasz jest prezesem a Małgorzata Hajdasz (Graczyk) jest prokurentem. Co ciekawe stroną spółki „Biznesart” jest strona spółki „Interworks” ….

Podajemy dane aby łatwiej było zidentyfikować Panią Małgorzatę Graczyk/Hajdasz i jej działalność gospodarczą z która jest związana:

SOLID Systemy Informatyczne dla firm
ul. Moniuszki 27
58-300 Wałbrzych
tel/fax: 748476724
gsm: 509512800
gg: 24262845
skype: interworkt001

Interwork Technologies Sp. z o.o.
ul. Prosta 15/1
58-304 Wałbrzych
www.interwork.pl
NIP: 8862914498
REGON: 020899060
KRS: 0000334812

Biznesart Sp. z o.o.
ul. Adama Mickiewicza 4
58-300 Wałbrzych
telefon: 509512800
REGON: 022432567
NIP: 8862983772
KRS: 0000545249
siedziba spółki wpisana do KRS:
ul. Prosta 15/1
58-304 Wałbrzych