Poszukiwany Bartłomiej Jędrzejewski prawomocnie skazany. Wyrok usłyszała także jego żona

Bartłomiej Mariusz Jędrzejewski, mieszkaniec Mieroszowa, widniejący w oficjalnej bazie osób poszukiwanych Policji, został prawomocnie skazany w głośnej sprawie dotyczącej oszustw związanych z wykonywaniem prac budowlano-stolarskich. Wyrok Sądu Rejonowego w Wałbrzychu został utrzymany przez Sąd Okręgowy w Świdnicy, co oznacza, że rozstrzygnięcie jest już prawomocne.

Skazana została również jego żona, Justyna J. W jej przypadku sąd orzekł karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Sprawa dotyczyła procederu, który według ustaleń sądu obejmował wiele osób pokrzywdzonych i kwoty sięgające wielu tysięcy złotych.

Umowy, zadatki i niedokończone prace

Sprawa dotyczyła działalności prowadzonej pod szyldem usług stolarskich i budowlanych. Bartłomiej Jędrzejewski miał przyjmować zlecenia między innymi na wykonanie tarasów, pergoli, zadaszeń, elewacji drewnianych oraz innych konstrukcji z drewna. Schemat działania, opisany w uzasadnieniu wyroku, był w wielu przypadkach podobny.

Najpierw dochodziło do kontaktu z klientem, ustalenia zakresu prac, terminu realizacji oraz ceny. Następnie warunkiem rozpoczęcia prac była wpłata zadatku albo zaliczki. Po otrzymaniu pieniędzy prace nie były wykonywane, były rozpoczynane jedynie w niewielkim zakresie albo termin ich rozpoczęcia był wielokrotnie przesuwany.

Sąd wskazał, że po uzyskaniu pieniędzy kontakt z wykonawcą stawał się utrudniony. Pokrzywdzeni mieli słyszeć różne wyjaśnienia dotyczące opóźnień, w tym chorobę, kontuzję, awarię samochodu, problemy z materiałami czy inne przeszkody. Ostatecznie jednak zlecenia nie były realizowane zgodnie z umowami, a wpłacone pieniądze nie wracały do klientów.

Rachunki żony i ukrywanie pieniędzy przed wierzycielami

Istotnym elementem sprawy było to, że część wpłat od klientów trafiała nie na rachunek Bartłomieja Jędrzejewskiego, lecz na rachunki należące do jego żony, Justyny J. Według sądu nie była to przypadkowa okoliczność. Z ustaleń wynikało, że Bartłomiej Jędrzejewski miał problemy finansowe (alimenciarz), a jego rachunki były zajęte albo zagrożone zajęciem w związku z prowadzonymi postępowaniami egzekucyjnymi.

Sąd uznał, że kierowanie wpłat na rachunki żony miało umożliwić ukrywanie środków przed wierzycielami. W konsekwencji Bartłomiej Jędrzejewski został skazany nie tylko za oszustwa, lecz także za udaremnienie zaspokojenia wierzycieli. Justyna J. została natomiast uznana za winną między innymi pomocnictwa w tym procederze.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonych w zakresie, w jakim nie przyznawali się oni do winy. Sąd oparł się przede wszystkim na zeznaniach pokrzywdzonych, dokumentach, umowach, potwierdzeniach przelewów, korespondencji, dokumentach komorniczych oraz zeznaniach świadków, w tym osób znających funkcjonowanie firmy.

Sąd: działanie było zaplanowane i powtarzalne

W ocenie sądu nie chodziło o pojedynczy spór cywilny między wykonawcą a klientem ani o zwykłe niepowodzenie gospodarcze. Sąd przyjął, że działania miały charakter powtarzalny, celowy i zaplanowany.

W uzasadnieniu podkreślono, że oskarżony przedstawiał się jako rzetelny przedsiębiorca, wzbudzał zaufanie klientów, uzgadniał warunki realizacji prac, po czym po uzyskaniu zadatków nie wykonywał przyjętych zobowiązań. Według sądu środki uzyskane od klientów nie były przeznaczane na realizację konkretnych umów, lecz na bieżące potrzeby oskarżonych – ich zabawy, pobyty w hotelach, ubrania.

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. W sprawach tego typu granica między odpowiedzialnością cywilną a karną bywa przedmiotem sporów. Sam fakt niewykonania umowy nie zawsze oznacza przestępstwo. Jednak w tej sprawie sąd uznał, że już w chwili zawierania umów oskarżeni działali z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej i wprowadzali klientów w błąd co do rzeczywistego zamiaru oraz możliwości wykonania prac.

Kara dla Bartłomieja Jędrzejewskiego i Justyny J.

Bartłomiej Jędrzejewski został skazany na karę łączną 11 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd uznał go za winnego szeregu oszustw, przywłaszczenia powierzonego sprzętu budowlanego oraz udaremnienia zaspokojenia wierzycieli.

Justyna J. została skazana na karę łączną 10 miesięcy pozbawienia wolności, przy czym wykonanie tej kary zostało warunkowo zawieszone na okres próby 3 lat. Sąd uznał, że choć jej rola nie była taka sama jak rola Bartłomieja Jędrzejewskiego, to miała ona świadomość sytuacji finansowej męża, udostępniała rachunki bankowe i uczestniczyła w procederze.

W wyroku orzeczono także obowiązek naprawienia szkody wobec pokrzywdzonych. Oznacza to, że odpowiedzialność karna nie zastępuje obowiązku rozliczenia się z osobami, które wpłaciły pieniądze i nie otrzymały zamówionych prac.

Bartłomiej Jędrzejewski nadal figuruje jako osoba poszukiwana

Niezależnie od prawomocnego wyroku w tej sprawie, Bartłomiej Mariusz Jędrzejewski figuruje w oficjalnej policyjnej bazie osób poszukiwanych. Z informacji opublikowanych przez Policję wynika, że poszukiwania dotyczą innej podstawy prawnej, związanej z przestępstwem niealimentacji.

W praktyce oznacza to, że wobec tej samej osoby równolegle występują różne wątki prawne: zakończona już prawomocnie sprawa oszustw i udaremniania zaspokojenia wierzycieli oraz odrębna podstawa poszukiwań wskazana w policyjnym komunikacie.

Możliwe kolejne postępowania

To jednak prawdopodobnie nie koniec problemów prawnych tej dwójki mieszkańców Mieroszowa. Według informacji przekazanych redakcji prokuratura otrzymała już kolejne zgłoszenia dotyczące podobnych zdarzeń. Oznacza to, że mogą zostać wszczęte następne postępowania, a sprawa może mieć dalszy ciąg przed organami ścigania i sądami.

Na tym etapie należy wyraźnie zaznaczyć, że każde nowe zawiadomienie wymaga odrębnej oceny przez prokuraturę. Dopiero organy ścigania będą ustalać, czy kolejne opisane sytuacje stanowią przestępstwo, czy też mają charakter sporu cywilnego. Nie zmienia to jednak faktu, że prawomocny wyrok w sprawie III K 2398/22 pokazuje, iż sąd uznał opisany mechanizm działania za przestępczy, powtarzalny i świadomy.

LC

Mieroszów: Justyna J. oraz jej małżonek Bartłomiej J. poza zarzutami oszustwa będą mieć jeszcze większe problemy z prawem

Jak informowaliśmy na naszych łamach – Taras marzenie niespełnione – para z Mieroszowa zdaniem prokuratury oszukała kilkanaście osób. Mechanizm ich działania był dość podobny. Bartłomiej J. przyjmował zlecenie i podpisywał umowy podając na umowie, do wpłat zaliczek/zadatków rachunek bankowy swojej żony Justyny J. Oczywiście nie informował o tym osoby wpłacając a były to kwoty od kilku tysięcy do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Po tygodniach lub miesiącach uników stosowanych przez małżeństwo J. klienci dowiadywali się że to ich wina że nie mają wykonanych prac. Sprawa skierowana był przez oszukane osoby do sądu, który orzekał konieczność zapłaty przez Bartłomieja J. i potem komornik oznajmiał, że Bartłomiej J. nie ma majątku ma wiele innych egzekucji w tym zaległe od 11 lat alimenty na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych i z egzekucji niczego nie będzie. Czyli oszukani przez małżeństwo J. z Mieroszowa niczego nie odzyskają mimo prawomocnych wyroków.

O taki proceder w zeszłym roku Bartłomieja i Justynę J. oskarżyła prokuratura i skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu.

Z takim obrotu sprawy nie chcieli jednak zgodzić się pokrzywdzeni ponieważ nie do końca została wyjaśniona rola Justyny J. oraz fakt ukrywania przez nią środków wpłacanych przez klientów na rachunek poddawany w umowach przez jej męża Bartłomieja J. Zdaniem pokrzywdzonych działali oni wspólnie i w porozumieniu w celu oszukania ich a także w celu uniknięcia egzekucji komorniczych w tym tej prowadzonej od ponad 11 lat przez komornika z Wałbrzycha pod sygnatura akt KM 15/11 dotycząca uporczywego uchylania się od obowiązku alimentacyjnego na rzez małoletniej córki.

W efekcie sprawa otarła się o Sąd Okręgowy w Świdnicy, który przyznała rację pokrzywdzonym i nakazał prokuraturze zbadania rachunków bankowych małżeństwa J. odszukanie dalszych poszkodowanych osób oraz ustalenie jaką rolę w przestępczym procederze dokładnie pełniła Justyna J. Sąd także wytknął wiele błędów popełnionych przez prokuraturę.

Tym samym wszystko wskazuje na to , iż Bartłomiej J. oraz Justyna J. odpowiedzą nie tylko za niektóre zarzucane im oszustwa ale także za inne ciężkie przestępstwa w tym przestępstwa karnoskarbowe ponieważ działalnością małżeństwa zaintrygowała się także Izba Administracji Skarbowej we Wrocławiu w związku z uchylaniem się od zapłaty należnych podatków.

O dalszym biegu sprawy będziemy informować.

Wałbrzych: Interworks – Solid – Graczyk – Hajdasz – Biznesart ….

Otrzymaliśmy sygnał o kolejnej nierzetelnej osobie, która nie spłaca swoich długów od lat a stara się przedstawiać swoja firmę jako rzetelnego partnera.

Nie ma co ukrywać skoro Pani w sposób jawny kpi sobie z wyroków sądowych. Chodzi o Panią Małgorzatę Graczyk obecnie Hajdasz, udziałowca i wiceprezesa spółki „Interworks” z Wałbrzycha.

Pani Małgorzata Graczyk wielokrotnie wprowadziła w błąd swojego kontrahenta nie wywiązując się z zawartej umowy, w ocenie tego kontrahenta Pani ta próbowała go oszukać. Zapadł prawomocny nakaz zapłaty w 2009 roku, pomimo upływu 10- lat Pani Małgorzata Graczyk/Hajdasz nie zapłaciła kwoty należnej wyrokiem sądu.

Sprawa wyglądałaby jak tysiące podobnych w całym kraju ale okazało się że Pani Małgorzata Hajdasz (wcześniej Graczyk) została udziałowcem i wiceprezes spółki „Interworsk” z Wałbrzycha. A spółka tak – dokładnie Pan Grzegorz Hajdasz – wcześniej partner Pani Małgorzaty Graczyk i jej pełnomocnik, świadczy usługi związane z podpisem elektronicznym współpracując z firmą „Asseco Data Systems” S.A. z Gdyni.

Aż trudno nie zadać sobie słusznego pytania czy tak nie wiarygodna osoba jak Pani Małgorzata Hajdasz (Graczyk) związana z firmą „Interworks” (Solid) daje choćby najmniejszą gwarancję wywiązań się ze zobowiązań związanych ze świadczeniem pośrednictwa podpisu elektronicznego skoro od 10 lat nie wykonuje wyroku sądowego? Co na to spółka Asseco? Czy naprawdę do swoich klientów musi wysyłać tak niewiarygodnych partnerów? Czy musi powierzać czynności osobom, których wiarygodność finansowa jest zerowa?

Państwo Graczyk/Hajdasz od 2015 uciekają w kolejną spółkę, tym razem jest to „Biznesart” w, której Grzegorz Hajdasz jest prezesem a Małgorzata Hajdasz (Graczyk) jest prokurentem. Co ciekawe stroną spółki „Biznesart” jest strona spółki „Interworks” ….

Podajemy dane aby łatwiej było zidentyfikować Panią Małgorzatę Graczyk/Hajdasz i jej działalność gospodarczą z która jest związana:

SOLID Systemy Informatyczne dla firm
ul. Moniuszki 27
58-300 Wałbrzych
tel/fax: 748476724
gsm: 509512800
gg: 24262845
skype: interworkt001

Interwork Technologies Sp. z o.o.
ul. Prosta 15/1
58-304 Wałbrzych
www.interwork.pl
NIP: 8862914498
REGON: 020899060
KRS: 0000334812

Biznesart Sp. z o.o.
ul. Adama Mickiewicza 4
58-300 Wałbrzych
telefon: 509512800
REGON: 022432567
NIP: 8862983772
KRS: 0000545249
siedziba spółki wpisana do KRS:
ul. Prosta 15/1
58-304 Wałbrzych